Jak co roku 16 lutego nawet przyroda świętuje urodziny Kim Dzong Ila. I tylko jego. W Korei Północnej w tym dniu nikt inny nie obchodzi urodzin. Na świętej górze co roku spada w dzień urodzin Kim Dzong Ila dokładnie tyle centymetrów śniegu ile wódz kończy lat. Tajne obserwatoria donoszą także o efektach halo w słuchawkach telefonów komórkowych oraz wokół księżyca.
Według legendy Kim Dzong Il przyszedł na świat 16 lutego 1942 roku w małym domku stojącym głęboko w lesie na górze Paekdu, niedaleko granicy z Chinami, w ubogiej stajence - gdzie jadł ryż z koryta wraz z kaczkami i świniami. I gdzie podczas trwających 3 lata medytacji nie umył się ani razu, gdyż chciał poczuć najpierw brud tego świata, żeby potem móc łatwiej z nim walczyć. I dokąd przywędrowało z darami dla przyszłego słońca narodu koreańskiego aż siedmiu mędrców.
I przynieśli mu oni:
- mydło i wódkę,
- 3 kałachy i łyżwy,
- granat i rynnę,
- drugie mydło i smalec,
- walizkę zielonych i gumową lalę,
- mazaki oraz cudowny środek na hemoroidy.
Siódmy mędrzec nic nie przyniósł, gdyż zgubił dary w drodze. Nie okazało się to najmądrzejszym posunięciem. Został za karę ukamieniowany podarowanym mydłem.
Przyjście boskiego wodza na świat zwiastowała nad górą Paektu podwójna tęcza oraz piejące nimołsiernie niczym (męskie) kury świnie. Fakt, iż kwiaty rozkwitają, gdy Kim się do nich zbliża (sceptycy twierdzą, iż to dlatego, iż myślą, że jest trutniem). Fakt, iż ryby same filetują się na widok wędki wodza. Fakt, iż słońce wstaje i zachodzi tylko na jego wyraźny rozkaz. Fakt, iż nie jest on - jak złośliwie twierdzi wraża zachodnia prasa - dysponującym bombą atomową groźnym półgłowkiem i niespełna rozumu dziwakiem, kompletnie nienadającym się na przywódcę państwa.
Według zagranicznych historyków, koreański przywódca urodził się najprawdopodobniej na Syberii, w Związku Radzieckim - (w partyzanckim obozowisku założonym przez jego ojca Kim Ir Sena miłościwie panującego w Korei do kresu życia w 1994 r.) - będąc owocem średnio udanego związku Zezowatej Mongołki z żydowskiego pochodzenia niedźwiedziem.
Gazety północnokoreańskie piszą o Kim Dzon Ilu jako o największym mężu stanu dzisiejszego świata - przywódcy "renesansowym", który nie dość, że pilotuje i projektuje papierowe myśliwce, to jeszcze pisze marsze i opery, a gdy gra w golfa, trafia bez trudu we wszystkie 11 dołków na raz. Uprawiające z nim seks kobiety mają podobnie jak wódz - nieustający orgazm - jeszcze nawet zanim dotknie je pieszczotliwie swoim "małym łaskawcą", a uprawiający z nim seks mężczyznom rosną szybciej wąsy, do tego Władimir Putin wysła im telegramy z gratulacjami.
16-tego lutego raduje się cały koreański naród, odbywają się koncerty kapel wojskowych, płomienne odczyty, spontaniczne pochody, radosne parady, publiczne egzekucje, imprezy sportowe, alkoholowe libacje oraz inne liczne pokazy (w tym orgie i striptizy dla zaufanych członków komitetu).
Jak odkryła inflirtująca Koreę Północną CIA jest jednak jedna ciema i dość smutna strona tego "radosnego" dnia: w tym dniu urodziny obchodzi tylko i wyłącznie Kim Dzong Il.
Dlaczego?
Z inicjatywy członków komitetu Centralnego KDRL - na wniosek szybko pnącego się po szczeblach urzędniczej drabiny Wang Dil Kona - podjęto w 1998 roku uchwałę, iż dzień urodziń Wodza jest tak święty, iż zwykły śmiertelnik po prostu w tak świętym dniu nie może się urodzić.
W ciągu niespełna roku wszyscy, którzy do tej pory urodzili się 16-tego lutego tajemniczo zniknęli. Często wyparowały też ich rodziny i przyjaciele (choć to instytucja w Korei Północnej nader rzadko spotykana). Zniknął po nich każdy ślad - w archiwach nie ma ich akt, nikt ich nie pamięta. Wynika z tego, że nigdy w ogóle się nie urodzili.
Pólnocno-koreańskei szpitale 16 lutego są zamknięte, a personel świętuje urodziny Kima. Porody dzieci, które od tamtej pory miałyby się urodzić tego dnia, były przyspieszane lub opóźniane o parę dni. Matki, które jednak nie zastosowały się do partyjnego zarządzenia i urodziły w zakazanym dniu - szybko musiały pogodzić się z utratą swoich pociech a także życia.
Obecnie w Koreii Północnej 16 lutego urodziny obchodzi tylko jedna osoba - Kim Dzong Il.
Wg koreańskiej propagandy na całym świecie nie ma nikogo, oprócz Wielkiego Słońca Niezwyciężonego Koreańskiego Narodu, kto obchodziłby tego dnia urodziny.
Jak się dowiadujemy, ostatnio rozpowszechniana jest plotka, iż Kim Dzong Il tak naprawdę rodził sie dwa razy: raz 16 lutego 1942 a raz 25 grudnia.
Wesołych Świąt!
Źródło: Wykradziona przez korespondenta Codziennie.org z archiwum CIA Teczka Kim Dzong Ila.
| Załącznik | Wielkość |
|---|---|
| Janusz A. Zajdel - Cala Prawda O Planecie Ksi.doc | 942 KB |
| Janusz A Zajdel - Paradyzja.doc | 353.7 KB |
